księga


cała ja




Archiwum

2006
wrzesień (11)
październik (9)
listopad (6)
grudzień (6)

2007
styczeń (5)
luty (2)
marzec (4)
kwiecień (3)
maj (4)
czerwiec (4)
lipiec (5)
sierpien (4)
wrzesień (2)
październik (4)
listopad (4)
grudzień (3)

2008
styczeń (1)
luty (2)
marzec (2)
kwiecień (3)
maj (1)
czerwiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
listopad (1)



Tu zaglądam

Carolyne
Dobra Wróżka
Elmiren
Konik
Lotta
Me and me
Philly
Strega



www.mylog.pl


Namalowałam dzień >> środa, 26 listopada 2008 23:33:25
Minął wrzesień, minął październik, kończy się listopad, a ja nic nie napisałam. Kilkakrotnie układała mi się notka, raz prawie nawet ją opublikowałam, a potem zrezygnowałam, bo stwierdziłam, że nie ma co pisać o pocałunkach z obcym Hiszpanem na ławce z widokiem na most, bo to nie było nic ważnego, choć będę już pewnie zawsze miło wspominać tamten wieczór. Dzieje się dużo, czas płynie szybko, polubiłam moje współlokatorki, szczególnie szaloną Portugalkę, która jeździ na rowerze bez hamulców, a ostatnio dała mi w prezencie paczkę prezerwatyw, jedną z wielu jakie przywiozła z Hiszpanii, oprócz sztućców, które ukradła z restauracji, a także innych gratisów. Poprostu jest boska, nie da się tego inaczej ująć, udziela mi się ten optymizm, nie tylko z resztą jej towarzystwo dobrze na mnie działa. Jest Walijczyk, Angielka, Słowak, Turek, Francuzka, Kolumbijka, każdy ma swoje imię, swoją historię, a także uśmiech dla mnie, tak bardzo się cieszę, że tu przyjechałam. Zdążyłam już pojść na nie jedną imprezę, a także kogoś oczarować i zostać oczarowaną, jakże smutno się zrobiło, gdy dowiedziałam się, że ma dziewczynę, sam mi to powiedział, byliśmy tylko znajomymi, nie powinnam była się niczego spodziewać, ale jednak się spodziewałam, czy chociaż raz nie mogło mi się udać? Hiszpan pisze do mnie cały czas sugerując, że ma na mnie ochotę, a ten prawdziwy, ważny on może dać mi tylko przyjaźn, którą bardzo doceniam, ale jednak żal. Pocieszam się, że to nie film z Julią Roberts, tylko moje życie, a w życiu nie wszystko dostaje się od razu, a główni bohaterowie nie spotykają się już w pierwszej scenie, tylko może nawet pod sam koniec, nigdy nie wiadomo jaki jest scenariusz. Namalowałam dzień, jutro będzie kolejna szansa na jeszcze jeden uśmiech, nie przestaję w to wierzyć.
Thistle
komentarze [0]

Czasem słońce, czasem deszcz >> poniedziałek, 1 września 2008 13:04:03
Zastanawiałam się, czy wyjeżdżając was nie porzucić, bo zdawało mi się, że już nikt nie czyta, tego co mam do powiedzenia, ale dziś czytając komentarze zmieniłam zdanie, bo jak jest jeszcze chociaż jedna osoba, to warto. Jest dziwnie, bo przyszedł znów 1 września, a ja jestem jeszcze taka na wszystko niegotowa, a tyle ma się zmienić. Wiem już z kim będę mieszkać, ale radość...ale strach, bo przecież nie znam ich w ogóle, a mam mieszkać z nimi rok. To będą dwie dziewczyny z Hiszpanii i jedna z Portugalii, a więc wszystko mi mówi, że językiem domu będzie hiszpański, ależ będę teraz poliglotką! Przed przygodą życia będą małe wczasy, znów Liguria, chociaż teraz morze na pewno nie jest już ciepłe, to jednak się cieszę, bo potrzeba mi słońca. No i muszę jeszcze najpierw zdać egzamin i zrobić coś z sobą. On pisze czasem, zdecydował się wyjechać...Australia...no tak, teraz już nic go tu nie trzyma. Weszłam ostatnio na portal nasza-klasa i oglądałam zdjęcia koleżanek, większość ma teraz w profilach foto ze ślubów, bo przyszedł już czas na ślub dla wszystkich, a dla mnie na co jest czas i czy kiedyś będzie czas na szczęście? Nie wiem, czasem słońce, czasem deszcz i takie jest moje życie.

"Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los. Bowiem każdego dnia wraz z dobrodziejstwami słońca Bóg obdarza nas chwilą, która jest w stanie zmienić to wszystko, co jest przyczyną naszych nieszczęść. I każdego dnia udajemy, że nie dostrzegamy tej chwili, że ona wcale nie istnieje. Wmawiamy sobie z uporem, że dzień dzisiejszy podobny jest do wczorajszego i do tego, co ma dopiero nadejść. Ale człowiek uważny na dzień, w którym żyje, bez trudu odkrywa magiczną chwilę. Może być ona ukryta w tej porannej porze, kiedy przekręcamy klucz w zamku, w przestrzeni ciszy, która zapada po wieczerzy, w tysiącach i jednej rzeczy, które wydaja się nam takie same. Ten moment istnieje naprawdę, to chwila, w której spływa na nas cała siła gwiazd i pozwala nam czynić cuda. Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie walczyć. Magiczna chwila dnia pomaga nam dokonywać zmian, sprawia, iż ruszamy na poszukiwanie naszych marzeń. I choć przyjdzie nam cierpieć, choć pojawią się trudności, to wszystko jest jednak ulotne i nie pozostawi po sobie śladu, a z czasem będziemy mogli spojrzeć wstecz z dumą i wiarą w nas samych. Biada temu, kto nie podjął ryzyka. Co prawda nie zazna nigdy smaku rozczarowań i utraconych złudzeń, nie będzie cierpiał jak ci, którzy pragną spełnić swoje marzenia, ale kiedy spojrzy za siebie – bowiem zawsze dogania nas przeszłość – usłyszy głos własnego sumienia: „A co uczyniłeś z cudami, którymi Pan Bóg obsiał dni twoje? Co uczyniłeś z talentem, który powierzył ci Mistrz? Zakopałeś te dary głęboko w ziemi, gdyż bałeś się je utracić. I teraz została ci jedynie pewność, że zmarnowałeś własne życie.” Biada temu, kto usłyszy te słowa. Bo uwierzył w cuda, dopiero gdy magiczne chwile życia odeszły na zawsze."
[Paulo Coelho]

Thistle
komentarze [4]

Żyję >> czwartek, 21 sierpnia 2008 17:11:48
Zawiadamiam, że żyję. Jest czas pisania i jest czas milczenia, więc trzeba było pomilczeć. Gdzieś tam w tym milczeniu był Londyn i moja podróż, czerwona budka telefoniczna, Big Ben, mnóstwo przygód i uśmiech. Było nowe serce na Camden, było niebo i kilka białych chmur, a potem moje 25 urodziny, no nie da się ukryć, ale jestem stara. Była tak zwana "trzydniówka" to jest spotkanie z ważnymi przyjaciółmi, przygotowania do egzaminów, bo znów coś mi zostało na poprawkę i strach przed wyjazdem, bo to już za chwilę. Przestałam płakać, bo nie mam już sił, przestałam czekać, bo nie ma po co czekać. Żyję.
Thistle
komentarze [2]

Początek >> piątek, 13 czerwca 2008 21:30:53
Poznaliśmy się zaraz po tym jak zdałam na studia. Rozmowa za rozmową, telefon za telefonem, spotkania, tu, tam, gdziekolwiek. Byliśmy parą przyjaciół i parą, bo tak wyszło. Miała być Lombardia, bo chciałam spróbować być naprawdę razem, a tymczasem dzisiaj zrozumiałam, że jestem spowrotem wolna, bo on zdecydował za nas. Wiem, że tak ma być, ale to i tak będzie boleć tak mocno jakby ktoś umarł, bo nie możesz się już niczym podzielić. Jest mi bardzo źle, ale muszę wierzyć, że to nie koniec. To początek.
Thistle
komentarze [3]

Secret Voyage >> niedziela, 18 maja 2008 20:17:41
Trudno uciekać w nieskończoność od waszych pytań gdzie się wybieram na stypendium. Ktoś ostatnio powiedział mi, że Lombardia to najnudniejszy region Włoch, gdzie liczy się tylko i wyłącznie praca, ale mam nadzieję, że to tylko stereotyp. Ostatnio czuję, że mam przyjaciół i to pomaga mi żyć. To spotkanie z najkochańszą Anią sprawiło, że zaczęłam się otwierać i mówić o tym co czuję. Pamiętaj, że to twoje życie i to ty masz prawo zdecydować. Będziesz nieszczęśliwa jak zrobisz cokolwiek tylko żeby zadowolić innych. Okłamując siebie tak łatwo jest stracić do siebie szacunek. Same proste słowa, ale potrzebowałam usłyszeć coś co jest proste. To z resztą jedna z kilku ważnych rozmów. Moja najkochańsza Asia powiedziała coś co utkwiło w pamięci równie mocno. W końcu dojrzejesz do tego żeby zdecydować, ale teraz poprostu żyj. To żyję, a niedługo Secret Voyage i koncert Blackmore's Night.
Thistle
komentarze [3]

Strange little girl >> piątek, 25 kwietnia 2008 16:19:39
Powoli zaczynam rozumieć jakie czekają mnie zmiany. Po wakacjach życie będzie czymś innym i obawiam się, że powrót do tego co teraz będzie niemożliwy. To w jakiś sposób cieszy, bo bałam się, że przepadłam na zawsze w chorych układach, ale czuję potworny niepokój, że zamiast wzbić się na wyżyny spadnę na samo dno. Samotna przeprowadzka do dalekiego kraju brzmi jak sience-fiction, a tymczasem to stanie się rzeczywistością. Chwilami czuję, że to moja ostatnia nadzieja, a przecież mogę być w błędzie. Zazwyczaj jest pięknie w marzeniach, a życie weryfikuje wszystko. Na koniec pytanie nieretoryczne zadam. Co się stało z Vanitas et Veritas i dlaczego blog porzucono? Zostawiasz mnie samą czy zmieniasz siedzibę? Życie nas porywa, ale to dobrze, bo najważniejsza jest rzeczywistość, która nas otacza.
Thistle
komentarze [3]

I'm the one who is the schizophrenic psycho >> środa, 16 kwietnia 2008 13:04:45
Długo wyczekiwany weekend, którego się obawiałam był jak się można było spodziewać nijaki. Nijakość to najlepsze słowo do tego pożal się "związku". Będę musiała w końcu coś z tym zrobić, bo razie strategia pomyślę o tym jutro to moja najmocniejsza strona. Bywa, że wystarczy jedna chwila i widzisz wszystko w zupełnie innym świetle, tak jak tamtego popołudnia w windzie, kiedy skończyliśmy zajęcia i poraz pierwszy zostaliśmy sam na sam. Ten chłopak ma w sobie coś, zadał mi w przeciągu kilku chwil mnóstwo pytań, z żywym zainteresowaniem spoglądając w moje oczy, rozśmieszył i sprawił, że poczułam radość. Ta jego prostolinijność, optymizm i całkowity brak jakiegokolwiek strachu przed byciem sobą kiedy szliśmy ulicą dały mi do myślenia. Kogoś takiego jak ty mi potrzeba. Chciałabym być z kimś takim jak ty, a tymczasem boję się zamknąć raz na zawsze tamten rozdział. Trzeba umrzeć żeby móc zmartwychstać, tylko że to umieranie strasznie boli.
Thistle
komentarze [1]

Hai un paraiso >> środa, 9 kwietnia 2008 13:07:31
Zasłuchana w galicyjską muzykę staram się uwierzyć słowom, że gdzieś jest raj. Zostanę wyrwana z codzienności jeszcze raz w ten weekend, kiedy jego samolot wyląduje na lotnisku w moim mieście. Chciałabym czuć radość, ale czuję zmęczenie tym dziwnym układem, który ciągnie się w nieskończoność. Ostatnio wystarczyło parę słów, żebym mogła poczuć się dotknięta realnym życiem i dobry był ten dotyk, bo był szczery i prawdziwy. Niedzielny wieczór, autobus i my, a w oczach coś na kształt łez, co trzeba ukryć przed wzokiem innych ludzi. To jedno zdanie, że martwisz się o mnie sprawiło, że zaczynam wierzyć, że będzie dobrze, bo przestanę żyć udawanym życiem i przyznam się wreszcie, że niektóre rzeczy są pomyłką, a ja cały czas mam wybór.
Thistle
komentarze [1]

Kto myśli o Thistle? >> czwartek, 20 marca 2008 18:10:46
Jadąc tramwajem zobaczyłam plakat z napisem: Kto myśli o Polsce? W tamtej chwili naszła mnie refleksja z tym samym pytaniem, tylko ze mną w roli głównej. Pomyślałam sobie, że odpowiedź jest w jakiś sposób wyznacznikiem tego na kim mogę naprawdę polegać. Chciałoby się powiedzieć, że lista jest imponująco długa i jest tam niezliczona ilość imion, ale to byłoby kłamstwo. Jest ktoś z rodziny, kto myśli i powiedziałabym, że myśli zdecydowanie za dużo. Jest on, który twierdzi, że kocha, choć dla mnie to jakiś kosmos. Jest najkochańsza przyjaciółka, na którą zawsze można liczyć. To byłoby na tyle. Rzecz jasna jest dużo innych osób, ale są powiedzmy z całą sympatią dość mało wiarygodne. Będąc ostatnio w kinie usłyszałam, że pięknie wyglądam jakieś trzy razy i to było cholernie miłe, ale mimo wielu lat niezwykłej przyjaźni bywa, że zastanawiam się ile jest tam szczerości, a ile jego chęci bycia przeze mnie lubianym abym występowała jako kolejna postać w jego krzykliwym życiu. Najważniejsza wiadomość ostatnich dni to mój wyjazd na stypenidum zagraniczne. Sama to wymyśliłam i stało się. Jesienią czeka mnie rewolucja.
Thistle
komentarze [2]

Over the rainbow >> niedziela, 9 marca 2008 22:24:46
Chciałabym całym sercem napisać dziś coś optymistycznego, ale obawiam się, że na nic ten wysiłek. Czuję się dobrze, to jest w zasadzie chwilowo wszystko jest mi obojętne. Moje ostatnie przemyślenia dotyczą tego co poprzednio. Dzisiejsze rodzinne spotkanie utwierdza w tym, że będąc z kimś na wyciągnięcie ręki bywamy tak samo odlegli jak ludzie na innych kontynentach. Chciałabym podzielić z kimś te moje myśli, ale to tylko taka chęć pozbawiona pretensji, że odmówiono mi na dzień dzisiejszy takiego człowieka. Ludzie w większości interesują się sobą albo mało istotnymi sprawami i unikają rozmawiania o tym co ważne. Przestałam od nich tego wymagać i pogodziłam się z moim życiem, ale wszystko robię zupełnie beznamiętnie. Wewnątrz pali się słabiutki ogień i daje wiarę, że gdzieś ponad tęczą niebo jest błękitne.
Thistle
komentarze [3]

Nevermind >> sobota, 23 lutego 2008 11:33:23
Here we are now
Entertain us
I feel stupid and contagious

Wygląda na to, że na dobre kończą się ferie. Mój nowy plan jest przerażający, bo zdałam sobię sprawę, że lubiąc dynamiczne życie powoli zaczełam nienawidzić przeciągające się chwile w środkach komunikacji publicznej, na które jestem skazana. O nastroju przestało się mówić, bo po pewnym czasie jak boli ząb to trzeba albo go wyrwać, albo się z tym pogodzić. Ja na wyrywanie jestem zbyt słaba w obecnych warunkach, więc pozostało mi milczenie. Zastanawiam się nad moimi relacjami z innymi i wydaje mi się, że wymagam z zbyt wiele. Okazało się, że prawie każdy człowiek jaki jest mi bliski w jakiś sposób dotyka i sprawia, że przestaję wierzyć w idealne relacje międzyludzkie oparte na szczerości i całkowitym zrozumieniu. Jedna z przyjaciółek dała mi do myślenia i kiedy to co powiedziała mocno mnie zraniło zdałam sobie sprawę, że muszę udawać, że jest ok. To są osoby, na które można liczyć, ale trudno wymagać, żeby czytały w myślach i bezwarunkowo potrafiły słuchać i akceptować. Tu właśnie zaczyna się samotność każdego z nas. Tu właśnie zaczyna się moja samotność. Trzeba będzie ją polubić.

I forget just what it takes
I guess it makes me smile
I found it hard
It's hard to find
Oh well, whatever, nevermind.
Thistle
komentarze [3]

Questa parte di mondo >> wtorek, 5 lutego 2008 11:10:48
Melduję wszystkim zainteresowanym moim losem, że żyję. Ostatnio jednostajność mojego istnienia daje się we znaki i pisanie przestało być znaczące, bo uczucia pozostają takie same. Odkryłam, że muszę uciec. To będzie trudne, bo otrzymanie stypendium zagranicznego to z średnią jak moja to wyczyn, ale muszę spróbować. Zabawne to wszystko, bo w zasadzie patrząc na moje życie to jest idealne. Jedyna rysa na szkle, to wątpliwość co nas łączy i czy ja kocham. Ostatnio ktoś powiedział mi, że wydaje się, że my na zawsze razem, że jesteśmy idealną parą. Miałam ochotę się rozpłakać, bo oddałabym wiele za taką pewność, a tymczasem jestem bardzo w tym wszystkim zagubiona. Jestem zmęczona analizowaniem w nieskończoność i mam dość własnej osoby. Trudno uwierzyć mi, w to co jest prawdą, że jestem młoda i całe życie przede mną. Jest mi źle i straciłam nadzieję, że to się zmieni.

"...Questa parte di mondo che cosa ti offre
quale buona occasione, quale consolazione
tra le storie d'amore e le loro bugie
c'è qualcosa che rimane non detto
come un velo tra i tuoi occhi ed il mondo
questa parte di mondo..."
Thistle
komentarze [3]

Am I getting through >> niedziela, 6 stycznia 2008 14:09:17
Jesteś sobą dlatego że lubisz sobą być? Czy jesteś sobą dlatego że tak zadecydowano za ciebie? Jak nauczyć się akceptować siebie? Jak żyć własnym życiem i cieszyć się nim? Jak być dumnym z siebie? Na początku nowego roku otacza mnie chaos, smutek i bezsens. To musi minąć, powtarzam sobie bezustannie. Wyjazd okazał się całkiem przyjemny choć sama impreza sylwestorwa była bądźmy szczerzy beznadziejna. Jestem okrutna, ale pokazałam mu, że bawię się okropnie i wyszliśmy jako pierwsi. Jest kochany, troskliwy i pełen ciepła, a ja chwilami duszę się z nim jakby brakowało mi powietrza. Wróciłam do domu i mam podobny problem, bo tu rodzice dają mi to samo poczucie uwięzienia. Czy ten przypadek nadaje się do leczenia? Szczęście moich przyjaciół wzbudza we mnie paranoidalną zazdrość, a wiadomość o kolejnych zaręczynach doprowadza do depresji. Co takiego zrobili, że zasłużyli na taką radość bardziej niż ja? Czuję, że za chwilę oszaleję. Czuję, że ten kolejny rok przynosi jedynie świadomość własnej porażki. Cały mój optymizm został gdzieś po tamtej stronie lustra.
Thistle
komentarze [3]

Świątecznie >> czwartek, 27 grudnia 2007 13:52:50
Święta były takie nijakie. To słowo ilustruje zdecydowanie najlepiej brak jakiegokolwiek znaczenia, które umknęło zupełnie niepostrzeżenie, bo pewnie za mało się starałam. Byliśmy w czwórkę: ja, rodzice i babcia. Kiedy byłam małą dziewczynką uwielbiałam kiedy babcia przychodziła do nas, ale te czasy minęły bezpowrotnie. Teraz jest z każdym dniem bardziej zagubiona, straciła dawną energię i siłę. Dużo trudniej ją kochać. Dziś jestem pierwszy raz sama w domu od kilku dni. Strasznie mi tego brakowało. Ja to jestem jednak nienormalna. Trudno mi wyobrazić sobie, że kiedyś miałabym dzielić pokój z potencjalnym kandydatem na męża, który będzie dotykał moich rzeczy. To się nazywa syndrom rozpuszczonej jedynaczki, która jutro leci w świat. Wracam w Nowym Roku. Będą Niemcy, Szwajcaria i Włochy. Wszystko w towarzystwie Czarodzieja. Wolałabym posiedzieć w domu, ale jak zwykle ciągnie mnie do obcych krain. I co teraz? Trzeba podsumować jakoś ten rok. Myślę, że był dość dobry. Działo się dużo pozytywnych rzeczy i będę go wspominała z radością. W końcu z każdym dniem powodzi mi się coraz lepiej, tak sobie powtarzam.
Thistle
komentarze [2]

Leon Zawodowiec >> piątek, 21 grudnia 2007 14:10:21
Dziwne jak można żyć. Wstawać w południe i przez dwie godziny chodzić po domu z kubkiem kawy w ręce i słuchać muzyki. Ta grypa przyszła w bardzo dobrej dla mnie chwili. Potrzeba mi było takiego całkowitego lenistwa. Zaczym zatrzymałam się w łóżku na dobre, po mojej głowie chodził Leon. Zabawne, że wiedząc iż to taki mało istotny epizod mojego życia poświęciłam mu tyle myśli i tyle czasu. Pewnego wieczoru, Leon poprostu wkradł się do mojego życia, choć był nieobecny od wielu miesięcy. Zaczął rozmawiać jak gdyby nigdy nic, a ja uśmiechałam się prawie cały czas. Leon mieszka w Amsterdamie, stracił pracę, zapomniał dawno co to stały związek, całymi dniami ogląda pornosy i gra w pokera, w każdym razie to jest oficjalna wersja. Jest całkowicie popieprzony, bo inaczej to nazwać trudno, a ja dogaduję się z nim, jakbyśmy byli najlepszymi przyjaciółmi. Znamy się te kilka lat, a on twierdzi, że z mało kim jest w stanie rozmawiać, a właśnie ze mną potrafi. Chciałabym móc się tyle śmiać kiedy gadam z mężczyzną, z którym planuję przyszłość. Tymczasem mężczyzna, z którym planuję przyszłość siedział na lotnisku kilka godzin, żeby dowiedzieć się, że odwołano mu lot i wrócił do domu wściekły i rozczarowany. Święta są w tym roku nadzieją, choć pewnie zawsze tak było. Nadzieją na to, że coś się zmieni. Ja zaczynam zmiany od dzisiaj, dam sobie szansę, na tyle mnie stać. W końcu powinnam być dla siebie najważniejsza.

***
"...I look in the mirror and your reflection's not there
Just the daughter of a man and a cold, hard stare..."
[Nina Nastasia - Rosemary]
Thistle
komentarze [3]


 



 design by Nesca

 

for s z a b l o n y - n e s c a